„Piesek brachycefaliczny
 Ciągle chory
za to śliczny”

Tą fraszką Kochanowskiego (tak naprawdę to nie jego), chciałbym rozpocząć dzisiejszy wpis. Ostatnio obchodziliśmy dzień kundelka – i nawet mam przygotowany na ten temat artykuł, ale jednocześnie w internecie pojawił się „fake news” dotyczący zakazu hodowli psów brachycefalicznych w niektórych krajach. Postanowiłem więc najpierw wrzucić artykuł na ten temat. Od razu na wstępie zaznaczam, że to nie jest tak, że nie lubię psów, ze nie mam serca i powołania bo to nie o tym ten artykuł. Nie lubię pewnego rodzaju próżności lub chęci posiadania. Uważam, że jeśli chcesz wydać hajs na ciuchy od Louis, kupić Panamere to spoko – twoja kasa, twój lans. Nie mniej jednak jako lekarz weterynarii martwi mnie pewna moda. Moda na psy brachycefaliczne. Czy naprawdę musimy iść w tym kierunku?
Z roku na rok widzę coraz większą ilość tych psiaków w lecznicach weterynaryjnych, obserwuje ich problemy, nierzadko przewlekłe problemy z którymi lekarze podejmują walkę, a są to często długotrwałe batalie, ale nie kliniczne potyczki. Dodatkowo, wszelkiej maści buldożki i mopsy weszły szturmem w popkulturę i modę odzieżową. Skoro jest na t shircie to przecież musi być super! Po raz kolejny nie chce oceniać, oceńcie sami czy warto, czy chcecie się podjąć opieki nad stworzeniem które często już rodzi się chore. Czy bierzesz za to odpowiedzialność.

„Głos się rozchodzi
wśród nocnej ciszy
to buldożek nie śpi
bo charczy i dyszy”

W akcie stwórczym nowych ras krótkoczaszkowych stworzono także szereg chorób, którymi są one obciążone. Pies psuje się od głowy można powiedzieć w tym wypadku. Wraz z krótkim pyszczkiem pojawił się brachycephalic obstructive airway syndrome (BOAS) – choroba, która sprawia, że zabawa, odpoczynek, jedzenie i chyba ogólnie życie psa jest samo w sobie dla niego męczące. Wąskie nozdrza, przerost podniebienia miękkiego, wysunięcie kieszonek krtaniowych, zapaść krtani. Pies się dusi – od nowości. Rewelacja. Można operować przecież – no można. To niewielka cena jaką jest w stanie zapłacić opiekun, szkoda, że pies nie ma nic do gadania…
To dopiero początek…

„Nie może być już chyba psie gorzej?
Mrugnij jak Ci oś nie pasuje!
Lecz on mrugnąć nie może”

Skrócenie pyska spowodowało także wysunięcie gałek ocznych, oczywiście nie bez konsekwencji. Psy te nie są w stanie prawidłowo mrugać, przez co nie nawilżają odpowiednio powierzchni swego oka. To z kolei będzie powodować problemy z wysychaniem rogówki, a w konsekwencji wrzody. Krótki pysk utrudnia także wyłapywanie napotkanych na drodze przeszkód i częstsze urazy mechaniczne. Dodatkowe zaburzenia z ułożeniem rzęs mogą tylko pogłębiać problem z wysychaniem rogówki.

„Pysk już cały czerwony
a w fałdach otarcie
alergia, atopia, gronkowiec
pies błaga o wsparcie”

Problemy dermatologiczne w fałdach na pysku, znaczący w stosunku do innych ras procent alergii to także mnogie problemy tych psiaków. Niezły zestaw prawda? Sapiesz, oko Cię boli i jeszcze pysk swędzi…

„choć miłość jest w stanie zmienić wiele rzeczy
to z bólu kręgosłupa pieska nie wyleczy”

Skracanie psa i zakręcony ogonek to także nie jest zmiana stricte kosmetyczna. Poprzez tego typu deformacje mogą pojawiać się zmiany w kręgach dające obraz kliniczny. Nie rzadkim problemem jest porażenie nerwów, co kończy się paraliżem tylnych kończyn pojawiającym się nagle lub postępującym w czasie. Naprawa tego, to zabieg nie należący do łatwych i przyjemnych, ale to chyba zrozumie nawet laik, że grzebanie w kręgosłupie to hardcore jak spacer z pierścieniem do Mordoru.

Ja wiem, że zaraz poderwą się głosy, że „mój piesek to jest zdrowy”, że się nie znam „bo przecież tyle znam tych piesków co nie chorują (ja wolę określenie w tym wypadku „nie zdiagnozowane”) – bo moje przemyślenia nie są oparte na 3 zwierzakach, psie babci Zosi, czy kolegi znanego hodowcy. Schorzenia które opisałem są faktem – faktem który już doprowadza do pewnych ograniczeń w hodowlach i z tym się kłócić nie można. Moje przemyślenia podziela też część opiekunów tych psów. Swoje słowa kieruje do was drodzy „nabywcy” bo w tym strasznym świecie, nawet jak nałożą odpowiednie regulacje to pseuduchów to dotyczyć nie będzie i w stowarzyszeniach „Przyjaciół piesków i myszki Miki” rozród będzie hulał. Pamiętajcie, że branie psa z pseudo to grzech, a branie brachycefalika z pseudo to już taki grzech, że w kotle Ci smołę sam Lucyfer miesza. Ludzie generują popyt i moje pytanie otwarte dla was: Czy oby na pewno warto?

Ja wiem, że piszę trochę ogólnie, ale jak chcecie sobie poczytać dokładniej o problemach które opisuje to zapraszam tutaj (po angielsku): Tutaj!