Święta już za rogiem!
Prezenty kupiony? Jeszcze nie? To może mały poradnik świąteczny?
Co może wam zaproponować lekarz weterynarii jak nie fantastyczny temat „jakie zwierzątko pod choinkę?”
No to już zależy. Jeżeli jesteś z gestem to wybierz jakąś fajną hodowlę, jeśli tylko udajesz bogatego to na pewno oferta przedświąteczna pseuduchów zachwyci Cię bo na pewno trafi się jakiś ładny yorkmaltańczyk francuski za 2 stówy, a może nawet sprzedadzą Ci go w wieku 5 tygodni to i na pudle przyoszczędzisz bo w małym się zmieści. Jeśli jednak naprawdę chcesz przyoszczędzić to wybierz coś ze schroniska – za darmo, a może nawet uda się upolować jakiegoś fajnego „wilczura” lub „sznałcera”.
Mam nadzieję, że pomogłem!
Jeżeli spodobała Ci się moja porada i chcesz ją zastosować to mam dla Ciebie niebywałą ofertę – kupon do dowolnej pseudohodowli o wartości 200zł i 20 naklejek na świeżaki – musisz mi tylko wysłać filmik jak z rozpędu uderzasz głową o ścianę.

Słysząc w radiu „Last Christmas” i fragment „Last Christmas, I gave you my heart
But the very next day you gave it away” nie trudno go odnieść do tego co zaraz się wydarzy. Króliki, koty, węże, psy, świnki morskie pod choinkę, a jeszcze przed styczniem do schronisk, fundacji i śmietników. Taki to smutny obraz świątecznej zakupomanii. Nadmierna konsumpcja i przykładanie wagi do rzeczy i przedmiotów to jedno i to już sprawa dla psychologów. Mnie w to święto radości martwi fakt, że dla dużej ilości zwierząt to straszny okres. Zaczynając już od tych ledwo dychających karpi w foliowych siatkach, albo patusach obcinających im głowy na żywca do choinkowych prezentów z żyjących istot.
Znów część ludzi wytrze się w wypadku tych biednych ryb słowem „tradycja”, a w wypadku tych „choinkowych zwierzątek” słowem „nauka odpowiedzialności i sumienności”. Jeżeli pies musi uczyć twoje dziecko odpowiedzialności i sumienności to zawiodłeś jako rodzic skoro zlecasz to innym gatunkom.
Nie ważne ile razy by się to tłukło, to rok w rok to samo. Wynika to z tego, że zwierzę traktowane jest jako tak naprawdę mała odpowiedzialność. Czego nauczysz dziecko gdy oddasz to zwierzę za tydzień lub wywalisz je na śmietnik? No tak… wychowany na twój obraz i podobieństwo. Zadziwiające jest to, że nie uczymy dzieci odpowiedzialnej zabawy kupując im mefedron i papierosy, na zasadzie – masz weź, ale jak spróbujesz to jesteś „bebe”.
Zwierzę to olbrzymia odpowiedzialność, której podjęcie się wymaga świadomej i dojrzałej decyzji. Dlaczego zakładasz, że coś z czym nie daje sobie rady osoba dorosła ogarnie dziecko?
Ja wiem – twoje jest inne, ono na pewno zadba! Jednak w większości przypadków nie zadba. Dzieci nie uczy się pływać wywalając je z łódki na środku jeziora, a jazdy na rowerze szosowym po autostradzie – chociaż gorąco wierzę, że twoje jest inne i na pewno dopłynie do brzegu lub nie spowoduje kolizji!
Dlaczego kaprys dziecka ma tu kluczowe znaczenie? Dlaczego bez mrugnięcia okiem kupisz dziecku kota, węża lub szczura, ale nie piłę tarczową w Obi? Uwielbiam te zasłyszane w gabinecie „bo dziecko chciało to kupiłem” – hasło rodzica roku magazynu „Patologia.
Koszt opieki nad zwierzęciem, koszt pomocy medycznej itp. to są twoje koszta i Ty je poniesiesz, a nie dziecko. Kwestie budżetu rodzinnego również ustalasz z dzieckiem?
Wiesz co będzie świąteczną nauką odpowiedzialności? Spacer do schroniska i pokazanie dziecku czym jest jej brak. Pokażesz też wtedy, że na świecie są idioci, ale ono nie musi nim być. Traktowanie żywych stworzeń jak rzeczy do nie nauka odpowiedzialności – to egoizm.